Telefon

W jednym z moich projektów telewizyjnych główną producentką jest elegancka kobieta po pięćdziesiątce, chociaż wygląda na 39 lat.

Nie jest to uboga kobieta… Za plecami wszyscy nazywają ją Gorgoną (jak groźne siostry z mitologii greckiej) pewnie za sprawą jej “ łagodnego” usposobienia,

Ma jednak jedną, dość osobliwą rzecz, którą jest telefon komórkowy – jest nieprzyzwoity nawet jak dla starszej pani emerytki… i to pomimo tego, że laptopy Gorgony nie są tańsze niż kilkanaście tysięcy złotych i zmienia je natychmiast, gdy tylko Steve Jobs zwabi ją nowym modelem.

Początkowo mówiono jej:

– Wyrzuć już tego przedpotopowego śmiecia, przecież on ma nawet wyświetlacz czarno – biały !

Na co pani Zofia krzywiła twarz i syczała w odpowiedzi:

– Nie płacę Ci za to, że dajesz mi porady na temat telefonów komórkowych ! Co jeszcze Ci się we mnie nie podoba ?!

Na jej urodziny cała firma zebrała kilka tysięcy na drogi telefon. Kobieta oschle podziękowała i… nadal chodziła ze swoim starym, z którym widywaliśmy ją już i tak codziennie od 10 lat !

Dwa miesiące temu, podczas firmowego spotkania wszyscy z przerażeniem zauważyliśmy, że tylna pokrywa jej telefonu odpada i jest przytwierdzana taśmą klejącą. Od tego czasu nikt nawet nie wspomniał Gorgonie o nowościach w branży telefonicznej, a w kuluarach krążyły ciągle o niej dowcipy.

Wiedziałem, że ciężko będzie z kimś takim dyskutować, ale mimo to zaryzykowałem i pojechałem na Bazar Różyckiego. Tam dręczyłem zaskoczonych zapytaniem kupców przez prawie dwie godziny, ale w końcu znalazłem to, czego szukałem.

Następnego dnia, gdy nikogo nie było, zajrzałem do biura Pani Zofii i powiedziałem:

– Chociaż już dawno po ósmym marca, to nadal chcę się przed Panią ukłonić z życzeniami i podarować małą, ale przydatną rzecz.

Z tymi słowami położyłem na lakierowanym stole nową, tylną klapę do jej starego telefonu.

Niespodziewanie szybko ją złapała w ręce, pocałowała i… wybuchła płaczem.

Jej ręce odmawiały posłuszeństwa, więc sam wymieniłem pękniętą pokrywkę na nową.

Kiedy byłem już w drzwiach, surowa dama powiedziała:

– Dziękuję, nie masz pojęcia, ile dla mnie zrobiłeś. Moje maleństwo będzie żyło ! Wygląda jak nowy ! Widzisz, w tym telefonie są dwie minuty nagrania z rozmowy z mężem. Dzwonił, życzył mi wszystkiego najlepszego i mówił, jak mnie kocha, nawet zaśpiewał kawałek mojej ulubionej piosenki o mamucie… Minęło prawie dziewięć lat.Z tej podróży służbowej nigdy nie wrócił, zginął w wypadku…

Okazało się, że kobieta nie jest jednak żadną Gorgoną.

Oceń artykuł
Telefon