Mam troje dzieci. Najmłodsza córka ma 2,5 roku, a najstarszy syn ma 12 lat, między nimi jest kolejna dziewczynka w wieku 6 lat. Mąż zawsze chciał dużej rodziny. Nie pracuję, a jedynie dorabiam zdalnie na swoje wydatki. Mój mąż jest żywicielem rodziny i zapewnia nam wszystko co niezbędne do życia. Gdybym wątpiła, że uda mu się utrzymać troje dzieci, na pewno bym ich tyle nie urodziła.
Pewnego dnia poszłam do sklepu na zakupy. Bez potrzeby staram się nie ciągać za sobą dzieci.
Bardzo staram się wychowywać dzieci tak, aby były samodzielne, szczególnie syna. Chcę, aby nie były przywiązane do mamusinej spódnicy. Nawet moja 6 – letnia córka potrafi sama zrobić już omlet, chociaż oczywiście robi to jeszcze pod moim nadzorem. Syn nauczył się gotować kilka potraw, potrafi prawidłowo uprasować koszule i spodnie.
Podczas zakupów w sklepie zajęłam kolejkę z wózkiem do kasy. Stoję spokojnie, a nagle słyszę, że z tyłu biegnie jakaś kobieta z trójką dzieci. Ta kobieta wyglądała jak bezkształny i wściekły stwór. W ułamku sekundy intuicyjnie poczułam jej agresję i błysnęła mi myśl, że zaraz dojdzie do jakiegoś sporu.
Zobaczyłam, że jej dzieci są mniej więcej w wieku moich, tylko starsza dziewczynka ma nie mniej niż dziesięć lat. Obok niej stał chłopiec w wieku 5 lub 6 lat, a na rękach kobieta miała 2 – letnie maleństwo, które po odstawieniu go na ziemię zaczął krzyczeć, domagając się wzięcia go z powrotem na ręcę. Kobieta zaczęła wariować, wzięła dziecko pod pachę prychając i denerwując się.
Niemal powalając mnie swoim wózkiem próbowała się wcisnąć w kolejkę i bezczelnym tonem powiedziała do mnie: ” Kobieto, przepuść mnie ! „.
Trochę zaskoczona pytam:
– Dlaczego miałabym Panią przepuścić ?
– Nie widzisz, że jestem z dziećmi ?! Musisz mnie przepuścić ! – Powiedziała agresywnym tonem kobieta, podczas gdy jej maluch w poplamionej bluzce znów zaczął wyslizgiwać się jej z rąk.
– Widzę, ale ja też jestem matką trójki dzieci, czekają na mnie w domu i też się do nich spieszę, więc przepraszam, ale nie ustąpię.
– Nie masz sumienia, dzieci nawet nie żałujesz ! – już prawie krzyczy na mnie kobieta.
– Szkoda mi ich, dlatego swoje np. zostawiam w domu, żeby się nie męczyły, ale Pani najwyraźniej nie jest szkoda swoich, skoro ciąga je ze sobą po sklepach – odpowiadam spokojnie.
– Bo jak można zostawić dzieci same w domu, to jest niebezpieczne ! – nie uspokaja się furiatka.
– Nie jest niebezpieczne, jeśli odpowiednio zabezpieczy się dom i wychowa swoje dzieci – na tym skończyłam tę wymianę zdań.
Słyszałam jednak wszystko, co wylatywało z ust tej rozwścieczonej matki. Zachowywała się tak agresywnie, że nawet ochroniarz wraz z kasjerką zaczęli ją uspokajać. Nikt nie odważył się mi czegokolwiek zarzucić, tyym bardziej, że kasjerka dobrze mnie znała i widziała nasze dzieci, ponieważ regularnie kupujemy w tym sklepie.
Może nawet ustąpiłabym jej miejsca, gdyby nie ten bezczelny ton typowej „ madki ”. Potem takie kobiety obrażają się i krzyczą na wszystkich forach internetowych, że nie są szanowane.
Ja też jestem matką, ale jakoś nie przyszłoby mi do głowy, żeby wszyscy z tego powodu ustępowali mi miejsca, zwłaszcza, że urodziłam trójkę dzieci z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie mam problemu z osobą stojącą przede mną w kolejce. Może spieszy się do chorego ukochanego lub czuje się źle, może jest bardzo zmęczona lub ma ważne rzeczy do zrobienia w domu ? Zawsze zajmuję swoje miejsce uczciwie i staram się nikomu nie zawracać głowy.
Nigdy nie prosiłam nikogo o ustąpienie mi kolejki. Tylko kilka razy zdarzyło się, że młodzi mężczyźni dobrowolnie odstępowali mi swoje miejsce, za co byłam im bardzo wdzięczna.
Oczywiście nie mam prawa oceniać, kto, jak i ile dzieci ma rodzić i czy w ogóle powinien je mieć, ale uważam, że jeśli dzieci zamieniają Cię w zmęczoną życiem agresywną babę z pretensjami do całego świata, to warto się zastanowić.
Posiadanie dzieci jest czysto osobistym pragnieniem oraz decyzją każdej kobiety i nikt jej za tę decyzję nie jest niczego winien. Nawet mężczyzna, czyli ojciec dziecka nie powinien, jeśli nie wyraził na to zgody.
Wyjątkiem w takich przypadkach, moim zdaniem, mogą być tylko sytuacje kryzysowe, gdy na przykład matka stoi w kolejce do przychodni, a dziecko ma wysoką gorączkę lub coś je bardzo boli. Więc tak, wtedy bez gadania ustąpiłabym tej kobiecie, jednak nie w zwykłej sytuacji, kiedy ” madka ” niesłusznie domaga się swoich nieistniejących praw.
Kobieto, jestem z dziećmi, musisz mnie przepuścić !




