Jabłuszko

Ciąża była trudna, toksykoza w pierwszym trymestrze była przerażająca. Miałam dość wszystkiego, wyglądałam jak cień człowieka. Z domu został usunięty każdy przedmiot, który wytwarzał jakikolwiek zapach. Mąż nie mógł używać wody toaletowej, a rodzice perfum. Nie mogłam jeździć środkami transportu publicznego, wchodzić do windy, ani rozmawiać z kolegami. Potem było mi trochę łatwiej, ale mój brzuch przechylał mnie na drugą stronę.

Kiedy byłam w szóstym miesiącu ciąży, rzucało mi się ze skrajności w skrajność: najpierw chciałam czekolady, a potem ogórków kiszonych. Pamiętam, że pewnego dnia obudziłam się i zachciało mi się zjeść zupkę chińską, czułam nawet jej zapach. Poszłam do sklepu, kupiłam trzy paczki i wrzuciłam na raz do garnka… Kiedy moja zupa zagotowała się, zaczęła śmierdzieć paskudnie tak, że musiałam wylać ją i przewietrzyć mieszkanie.

Moja rodzina nie pamięta już o tej zupie, a częściej przypomina, jak zmusiłam męża do kradzieży jabłek. To niby zwykłe życzenie: “ Chcę jabłek “, ale nie, moja córka w żołądku dokonała własnych korekt. Najpierw poszliśmy na rynek, gdzie przez długi czas wybierałam jabłka, które mogły mi się spodobać. Głównym kryterium był zapach. Nikt nie mógł zrozumieć, jak powinno pachnieć moje idealne jabłko, a ja nie potrafiłam tego wyjaśnić. Tak więc po tym, jak powąchałam wszystkie jabłka dostępne u sprzedawców,  zdenerwowana podjęłam decyzję o powrocie do domu. Ochota na jabłka niestety się nie zmnieszyła.

Przechodząc obok prywatnej działki, zauważyłam stojące na niej jabłonie. Jabłka te pachniały tak apetycznie ! Byłam zrozpaczona tym, że nie mogę ich mieć. Złapałam męża za rękę i szepcząc ze łzami w oczach powiedziałam: ” Jeśli teraz nie zjem tego jabłka, umrę „. Był zdezorientowany – ta działka, jak i stojąca na niej jabłoń, były czyjąś prywatną własnością – jeśli ktoś go zauważy, to spali się ze wstydu. Próbował najpierw zapukać do furtki, jednak nikt nie otwierał. Już prawie płakałam, bo tak bardzo chciałam jabłka. Mój mąż splunął, wspiął się przez płot, zdobył dla mnie te półzielone, małe jabłuszka, które po chwili już gryzłam, stojąc przy płocie cała szczęśliwa. Gdy mąż schodził z ogrodzenia, podszedł do nas jakiś facet.

” Chciałem zrobić awanturę, ale potem zobaczyłem, że jest Pani w ciąży i zrezygnowałem “. – roześmiał się. ” Proszę tutaj zaczekać, jeszcze ich parę dla Pani zerwę ” i dał nam całą reklamówkę jabłek. Mąż stał ponury – wstydził się tej kradzieży, a mężczyzna tylko się śmiał :” To jeszcze nic ! Jak żona była w ciąży z synem, to kradliśmy asfalt. Lubiła jego zapach, kiedy był mokry. Nie zawsze jednak udawało mi się przynieść mokry od deszczu kawałek, dlatego w domu musiałem go wkładać do miednicy i podlewać wodą. Wtedy go wąchała i dopiero była szczęśliwa ! ”.

Oceń artykuł
Jabłuszko