Gdy nauczycielka dowiedziała się prawdy o swoim uczniu, była zszokowana

Matematyczka Grażyna Bartoszewska ukradkiem zza okularów obserwowała piątoklasistów. Mimowolnie jej spojrzenie ześlizgnęło się na cichego, małego chłopca, który skulił się w kącie za ostatnią ławką. Miał na sobie bluzkę z dużymi plamami i stare spodnie wytarte na kolanach.
Gdy tylko zaczęła uczyć tę klasę, tego chłopca od razu nie polubiła. Nic był uważny na lekcjach i często na nich spał ! Teraz znów się pochylił, nawet nie wzruszył jej swoim smutnym spojrzeniem. „ Po prostu jest głupi ” – błysnęło w głowie kobiecie.
Dlaczego nie lubiła Staszka – sama nie rozumiała. W końcu nie przeszkadzał na lekcjach, nie krzyczał, nie śmiał się głośno, a mimo to odczuwała do niego straszną niechęć. Chłopak mógł siedzieć zapatrzony w okno przez długi czas nie otwierając nawet zeszytu. Wtedy kobieta myślała tylko o tym, jak bardzo jest tępy, jak małą ma wiedzę i o tym, że czasami na pytania odpowiada tylko milczeniem.
W zeszycie u niego nie można było znaleźć wykonanych zadań domowych, a zamiast lekcji na kartkach widniały tylko zapisane daty. ” Co z nim zrobić ? Trzeba będzie zapytać jego wychowawczynię, z jakiej rodziny pochodzi, ale pewnie ma matkę alkoholiczkę, nie może być inaczej ” – pomyślała.
– Natalio Karczewska, pamiętasz Staszka ? Kim są jego rodzice? – zapytała nauczycielka matematyki.
– Oczywiście, że pamiętam. A co, jest może takim niechlujnym uczniem ? – ciężko westchnęła koleżanka – Jestem wychowawcą tej klasy dopiero od zeszłego roku, ponieważ poprzednia nauczycielka poszła na urlop macierzyński. Proszę, weź te dokumenty i przeczytaj, będziesz bardzo zaskoczona.
Natalia natychmiast wyjęła segregatory z szafy i podała Grażynie. Kiedy ta zaczęła czytać, była zszokowana. Tutaj było napisane czarno na białym, że: ” Stanisław jest przyjazny, opiekuńczy, uprzejmy i ma serdeczny uśmiech. Zadania domowe wykonuje schludnie i starannie „. W drugiej klasie nauczycielka w dokumentacji zauważyła: „ Cudowne dziecko. Ma wielu przyjaciół, pomaga kolegom z klasy. Bardzo zdolny, utalentowany chłopiec, szczególnie dobrze radzi sobie z matematyką ”. Charakterystyka w trzeciej klasie była już szokująca: „ Śmierć matki z powodu nieuleczalnej choroby uderzyła w chłopca. Próbuje walczyć z niedogodnościami losu, ale ojciec, który pije od czasu tragedii nie zwraca uwagi na dziecko ”. W czwartej klasie o Staszku napisano już tak: „ Rozproszony, nieodpowiedzialny, nie ma przyjaciół, śpi na lekcjach, nie odrabia zadań domowych ” .
Po przeczytaniu tych informacji Grażyna odrętwiała: spodziewała się prawie wszystkiego, ale nie tego ! Nie miała pojęcia, że ten chłopiec jest nieszczęśliwy ! Zaczęły ją gryźć wyrzuty sumienia, aż zaczerwieniła i pożałowała tego, że była tak bardzo uprzedzona względem dziecka. Przez całą noc myślała o Staszku, który nie wychodził jej z głowy. Ciągle przed oczami pojawiał się jej ten obraz: skulony chłopiec ze smutnymi oczami. Następnego ranka uzyskała jego adres i poszła do niego. W mieszkaniu unosił się zapach alkoholu, który jednak zabijany był przez papierosowe opary.
– Kto tam do dia…? .. – usłyszała z pokoju męski, niewyraźny przez wypity alkohol głos.
Staszek jakby odrętwiał, nieśmiało patrzył na Grażynę Bartoszewską. W końcu z pokoju wyszedł jego ojciec. Miał na sobie brudną, marynarską koszlkę i podarte spodnie dresowe, a jego włosy lśniły od tłuszczu – dawno ich najwidoczniej nie mył.
– Kto to jest? – ojciec chłopca wpatrywał się w kobietę czerwonymi oczami.
Tego dnia nie udało im się rozmawiać. Kobieta dopiero wtedy zrozumiała, jak życie chłopca jest ciężkie. Zauważyła, że chłopiec w wieku dziesięciu lat sam gotował obiad, co było dla niej skrajnie szokujące.
Nadchodziły święta Bożego Narodzenia. Dzieci radośnie z prezentami w ręku otoczyły nauczycielkę. Kiedy podszedł do niej Staszek i wyjął paczkę owiniętą w gazetę, niektórzy zaśmiali się. Grażyna odwijała pakunek, z którego ze zdziwieniem wyjęła żelazny pierścień bez kamienia i starą butelkę, na dnie której były jeszcze perfumy. Nauczycielka była zdezorientowana prezentem od swojego  – do niedawna jeszcze nielubianego – ucznia, ale potem odzyskała przytomność: spryskała perfumami nadgarstki i założyła pierścionek.
– Teraz pachniesz jak moja mama – powiedział drżącym głosem Staszek.
Dzieci ucichły, a Grażyna cicho otarła łzę.
Z czasem chłopiec zaczął wracać do życia. Dzielił się z nauczycielką swoimi problemami, pytał o radę. Pod koniec roku szkolnego tak podciągnął swoje oceny ze wszystkich przedmiotów, że nie było lepszego niż on. W kolejnych latach tylko Staszek wygrywał olimpiady matematyczne w całym kraju.

***
Kiedy Staszek skończył szkołę, nigdy nie zapomniał o swojej nauczycielce. Zawsze życzył jej wszystkiego najlepszego z okazji różnych świąt i ważnych wydarzeń. „ Jesteś najlepszą nauczycielką na świecie ! ”- te szczere słowa były dla niej bezcennym prezentem.
Kiedy otrzymał dyplom stołecznego Uniwersytetu Medycznego, Grażyna otrzymała list, w którym napisał: ” Wśród moich nauczycieli nie było Ci równych. Jesteś moją ulubioną nauczycielką „. Często do niej pisał, teraz rozmawiają razem przez Internet. Powiedział, że obronił doktorat i pracuje jako chirurg w prestiżowej klinice.
Za każdym razem nie zapomnia jej powiedzieć, jaką jest szczerą i dobrą osobą. Kobieta każdego roku na urodziny dostaje od Stasia kosz kwiatów. W tym roku dostała ogromny koszyk, w którym było wiele róż i storczyków.

Za jakiś czas Staszek poprosił, aby kobieta zajęła miejsce jego mamy podczas jego ślubu. Ta prośba tak poruszyła Grażynę że nie mogła powstrzymać łez, które skapywały na jej zaproszenie. Z tego samego, kartonowego pudełka, które dostała od chłopca wiele lat temu, wyjęła pierścień bez kamienia i spryskała się perfumami z dna butelki – pozostawiła tę resztę na specjalne okazje.
Staszek zanim zobaczył nauczycielkę, poczuł zapach kobiety, a w zasadzie jego mamy i jak dziecko ukrył swoją twarz w jej ramionach, a ona delikatnie pogłaskała go po głowie. Wtedy znowu usłyszała: „ Jesteś najmilszą osobą, jaką spotkałem w swoim życiu ”.
Rok później Grażyna trafiła do szpitala. To Staszek ją operował i to jego jako pierwszego zobaczyła po odzyskaniu przytomności. Jakby we mgle widziała, jak pochyla się nad nią i szczerze się uśmiecha:
– Jak tam czuje nasza chora ?
Zamiast odpowiedzi wzięła jego rękę, uścisnęła i drżącym głosem szepnęła:
– Przepraszam za wszystko. Nauczyłeś mnie być dobrą…
Powiedziała mu o tym, jaka była do niego uprzedzona i jak źle o nim myślała. Wtedy na jej duszy zrobiło się od razu lżej…

Oceń artykuł
Gdy nauczycielka dowiedziała się prawdy o swoim uczniu, była zszokowana